Już dzisiaj piątek, jutro kolejne wesele a ja narobiłem sobie trochę zaległości. Niestety powrót na studia i nowa praca sprawiły, że już trzech wesel z rzędu nie zdążyłem opisać. Żeby nie być za bardzo w tyle to przynajmniej pokrótce postaram się dziś opisać dla Was te trzy wesela.
Pierwsze przyjęcie weselne, sprzed trzech tygodni, na które zostaliśmy zaproszeni to była impreza Basi i Bartka (na którego wszyscy, w tym my, mówili Bajek). Przyjęcie weselne zorganizował dla gości Dom Weselny przy ulicy Wał Miedzeszyński, Warszawa-Otwock. Z salą weselną mieliśmy zabawną historię, ponieważ jej instalacja elektryczna nie wytrzymała naszego oświetlenia i nagłośnienia, które w końcu generuje kilka tysięcy wat. Oczywiście wezwany został elektryk, który na szczęście pracował nawet w sobotni wieczór i zdążyliśmy “wrócić do formy”. Swoją drogą to lekki brak wyobraźni ze strony właścicieli sal weselnych, którzy podłączają pod jedną fazę kuchnię i kapelę/dja.

Wróćmy jednak do wesela Basi i Bajka. Młodzi na salę dotarli bardzo późno, po godzinie 20tej. Wszystko przez to, że Ślub mieli na Bemowie (UKSW), gdzie podobno prowadzone są najciekawsze i najsympatyczniejsze Msze Ślubne. Do tego przyczyniło się ślubne auto, którym podróżowali Basia i Bajek. Była to Warszawa, która nie przemieszcza się szybciej niż 60 km/h.
Późne przybycie na sale sprawiło, że musieliśmy maksymalnie podkręcić tempo. Mimo to, zdążyliśmy przeprowadzić szkołę tańca oraz podróż dookoła świata. Pozytywne nastawienie gości przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wszyscy weselnicy wiedzieli po co przyszli na przyjęcie.
Jeżeli chodzi o repertuar oraz zabawy oczepinowe to młoda para dała nam wolną rękę, co akurat lubimy najbardziej. Prosili tylko, aby nie ośmieszać gości, czego i tak staramy się nigdy nie robić. Repertuar różnicowaliśmy w miarę możliwości, jednak na parkiecie przeważała muzyka lat 80tych i 90tych. W niewielkim stopniu przemieszana dobrze znanymi rytmami disco polo oraz z odrobiną biesiady.
Na oczepinach nie zabrakło naszego stałego kompletu: “Kto pierwszy”, “Fanty mix” i “Rodziny”.
Zagraliśmy też dwie biesiady z akordeonem.
Przyjęcie weselne skończyliśmy nad ranem.

Niestety więcej szczegółów z przyjęcia nie pamiętam i to jest właśnie problem nie relacjonowania przyjęć weselnych na bieżąco, za co najmocniej przepraszam.









Nasze wesele przerosło nasze oczekiwania. Pogoda była super, Msza Św. w Lasku Bielańskim, jak już było wspomniane – cudowna, czerwona Warszawa zawiozła nas z lekkim opóźnieniem na salę, ale DJeje szybko nadrobili nasze spóźninie i momentalnie rozkręcili zabawę. Zaufaliśmy im i nie żałujemy, ponieważ cały czas nasi goście wspominają tę imprezę i nie przestają opowiadać o tym, jak dobrze się bawili. Impreza była zorganizowana świetnie, co prawda przyznam, że tempo było dość szybkie i czasem myślałam, że wszyscy padniemy z przetańczenia, ale oczywiście daliśmy radę. Muzyka bardzo nam się podobała, bo każdy znalazl coś dla siebie i goście nie schodzili z parkietu, na czym głównie nam zależało. Nawet początkowi sceptycy (którzy radzili wynajęcie kapeli), zmienili zdanie i gratulowali nam wyboru oraz pytali skąd wytrzasneliśmy taką ekipę;). Dużą zaletą było pozytywne nastawienie DJów, którzy naprawdę włożyli w tę imprezę mnóstwo energii i chyba całe serce. Nasze obawy dotyczące zabaw weselnych zniknęły dość szybko, jak tylko zobaczyliśmy, że goście aż się rwali do udziału a reszta przyszła oglądać, co też takiego się dzieje. A działo się bardzo dużo i nie możnabyło przestać się śmiać. Ta noc minęła nam bardzo szybko. Wybawiliśmy się i wytańczyliśmy. Goście wrócili do domu zachwyceni, a my szczęśliwi, że wszystko się tak udało.